Lokalne muzeum to nie jedyne miejsce gdzie na Roztoczu spotkamy się z folklorem. Tu wciąż jest on żywy. To zapach świeżo tłoczonego oleju rzepakowego, dźwięk suki biłgorajskiej niosący się po dolinie Łady i opowieści o czortach, które do dziś budzą dreszcze. To żywa tkanka, którą każdy z nas może poczuć, odwiedzając lokalne jarmarki czy zaglądając do błękitnych chat przez malwy.

Koła gospodyń wiejskich – serce lokalnej społeczności

Zacznijmy od najbardziej „żywej” formy folkloru – koła gospodyń wiejskich przeżywają obecnie swoje złote czasy i stają się marką samą w sobie. To właśnie stoiska KGW zwykle są tymi najbardziej obleganymi na różnego rodzaju festynach czy dożynkach, nic dziwnego można tam zjeść pysznie, lokalnie i w bardzo dobrej cenie (a często nawet za darmo).

Gospodynie spotykają się aby wspominać lata dzieciństwa, wspólnie pogotować, tworzyć rękodzieło i czy muzykę. To piękna forma lokalnej społeczności w której duch lokalnego folkloru jest naturalnie przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Wizytówką KGW są lokalne dania, na Roztoczu to oczywiście głownie cebularz, ale też pierogi (gotowane i pieczone), piróg biłgorajski, proziaki czy jagodzianki.

Hafty roztoczańskie

Haft na Roztoczu to coś więcej niż ozdoba – to unikalny styl i kolory, które pozwalały rozpoznać, skąd pochodzi dany gospodarz. W okolicach Tomaszowa i Hrubieszowa królowały kolorowe motywy kwiatowe wykonane haftem krzyżykowym, które przypominają zdobienia z sąsiedniego Wołynia. Z kolei strój biłgorajski to prawdziwa klasyka – dominują tu proste, geometryczne wzory układane w pasy, haftowane tradycyjnym łańcuszkiem. Co ciekawe, dawniej zdobiono nie tylko koszule, ale też sukmany, a nawet kożuchy, używając do tego kolorowych aplikacji i ozdobnych guzików. Ta misterna praca rąk do dziś zachwyca precyzją i jest naszym znakiem rozpoznawczym.

Architektura drewniana

Wciąż łatwo dostrzegalnym przejawem folkloru jest architektura. Od pięknych drewnianych cerkwii (niezmiennie polecamy odwiedzić te z Roztocza Wschodniego) i kapliczek, przez budynki przemysłowe jak np. młyny, po poukrywane między nowymi domami autentyczne, drewniane budynki sprzed 100, a może i więcej lat. Stopień zachowania jest bardzo różny, z roku na rok jest ich niestety coraz mniej, pojawiają się jednak miejsca i dobrzy ludzi którzy dbają o takie miejsca, odrestaurowują je i udostępniają turystom.

Architekturę można w pełni podziwiać w jednym z dwóch roztoczańskich skansenów – tym najbardziej sławnym z Zagroda Guciów oraz tym mniej popularnym „Bocianie gniazdo” z Ciotuszy Starej. Oba są warte odwiedzenia, Guciów leży na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego, a z Ciotuszy możemy czarnym szlakiem udać się do Majdanu Sopockiego.

Zespoły folklorystyczne: Muzyka, która niesie się po roztoczańskich polach

Dla wielu pierwsze skojarzeniem z folklorem są zespoły folklorystyczne – piękne kolorowe stroje wirujące w rytm muzyki są tym co jednoznacznie mówi nam że to właśnie kultura ludowa. Oczywiście również i ta forma obecna jest na Roztoczu – głównym ambasadorem jest w tym zakresie Zespół Pieśni i Tańca „Roztocze” z Tomaszowa Lubelskiego, który już od 1980 roku działa i wychowuje kolejne pokolenia w duchu lubelskiego folkloru.

Zespół Folklorystyczny Roztocze

Muzyka towarzyszy również na codzień – kolędy, kołysanki czy obrzęd oczepin to wydarzenia z życia, w których muzyka z ludowymi korzeniami jest ciągle obecna. Na roztoczańskich weselach o północy wciąż można spotkać się z tradycyjnym obrzędem oczepin podczas którego śpiewana jest pieśń Oj chmielu, chmielu. Chmiel w kulturze słowiańskiej symbolizuje płodność i obfitość, a pieśń ta, prosząca chmiel o opiekę, towarzyszy zdejmowaniu wianka i zakładaniu czepca.

Oj, chmielu, chmielu, ty bujne ziele,
Nie będzie bez cię żadne wesele,

Oj, chmielu, oj, niebożę,
To na dół, to ku górze,
Chmielu niebożę!

Ażebyś chmielu, na te tyczki nie lazł,
nie robiłbyś ty z panienek niewiast.

Oj, chmielu, oj, niebożę,
To na dół, to ku górze,
Chmielu niebożę!

Muzyka ludowa jest grana i śpiwana przez lokalne kapele, które spotkać można podczas wielu festynów czy dożynek, bez kapeli nie ma na Roztoczu prawdziwego święta.

Legendy ludowe

Kolejnym silnie zakorzenionym elementem folkloru są legendy, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Choć dziś trudno o spójne ich wersje, bo te przez lata były skrócane lub rozwijane przez kolejnych przekazujących, to wciąż możemy je spotkać w różnych częściach Roztocza. Najwięcej z nich odnośni się do diabła, aby w pełni je poznać i spróbować zrozumieć trzeba koniecznie zobaczyć miejsce o którym opowiadają, czy to Czartowe Pole czy jedno z roztoczańskich Piekiełek (obok Stanisławowa lub obok Tomaszowa). Legendy opierają się na magii lasu, tłumaczą to co na pierwszy rzut oka jest niezrozumiałe, bywają źródłem zabobonów.

Poniżej jedna z wersji legendy o Piekiełku koło Tomaszowa:

Diabelski zakład

Dawno temu, gdy na Roztoczu budowano pierwsze kościoły i kapliczki, siły nieczyste wpadły w popłoch. Jeden z najpotężniejszych diabłów postanowił zniszczyć nowo powstający kościół w pobliskim miasteczku.

Diabeł założył się z pewnym miejscowym szlachcicem o jego duszę, że w ciągu jednej nocy – zanim kur zapieje – wybuduje na tym wzgórzu piekielną twierdzę, z której będzie władał całą krainą. Czart pracował w pocie czoła, znosząc z dalekich stron potężne skalne bloki. Kiedy jednak leciał z ostatnim, ogromnym głazem, świt był już blisko.

Przebiegły szlachcic (lub, jak mówią inni, czujna gospodyni), widząc, że diabeł wygrywa, celowo obudził koguta. Ten, myśląc, że to już ranek, głośno zapiał. Moc czarta natychmiast prysła. Diabeł z hukiem upuścił niesiony głaz, a cała niedokończona budowla rozpadła się w drobny mak, rozrzucając ogromne kamienie po całym zboczu góry.

Ciekawy materiał o piekiełku: https://www.facebook.com/reel/1924430111436363

Zakończenie

Od misternej nitki haftu, przez gwar KGW, aż po mroczne legendy – nasze Roztocze to skarbnica kultury, którą warto odkrywać na nowo. Dbajmy o to nasze wspólne dziedzictwo, bo to ono nadaje temu miejscu niepowtarzalnego ducha. Cudzego nie szukajcie, swoje doceniajcie!